Śladami bohaterów Trylogii na Ukrainie

Ukraina to dla Polaków wciąż kraj mało znany. A przecież jest on ściśle związany z Polską historią, bo duża część dzisiejszego państwa ukraińskiego to dawniejsze tereny Rzeczypospolitej. Podróżując po Ukrainie bardzo często napotykamy ślady polskości. Mieszka tu też wielu Polaków, którzy z różnych przyczyn nie opuścili tych terenów po II wojnie światowej.

Szczególnie ciekawe są ukraińskie tereny dla miłośników sienkiewiczowskiej Trylogii. To na tych terenach dzieje się przecież akcja „Ogniem i mieczem” oraz „Pana Wołodyjowskiego”. Choć Sienkiewicz nie raz w swoich książkach mijał się z prawdą historyczną, to jednak tereny opisywane w jego powieściach są jak najbardziej prawdziwe. To tu leży słynny Zbaraż, którego oblężenie tak wspaniale opisuje Sienkiewicz. Oglądać można też przepiękny Kamieniec Podolski i twierdzę, w której zginął powieściowy Wołodyjowski. Nie można pominąć słynnego Chocimia, gdzie miały miejsce ważne bitwy.

podrozowanie po ukrainie

Nie trzeba nawet samemu układać trasy, bo coraz częściej też biura podróży proponują wycieczki na Ukrainę z biurem kresy.com śladami sienkiewiczowskich bohaterów. Zwykle w takiej ofercie są także zamki słynnej Złotej Podkowy. To zamki położone w pobliżu Lwowa, które mają polską historię. Wśród nich wyróżnia się zamek w Olesku. W tym obronnym miejscu urodził się Jan III Sobieski, który także występuje na łamach Trylogii. Restaurowany właśnie zamek w Złoczowie również jest mocno związany z rodziną Sobieskich i królem Janem. A wspaniały obronny pałac w Podhorcach wystąpił w filmowej wersji „Potopu” jako radziwiłłowskie Kiejdany.

A może warto spróbować spływu Dniestrem. Ta wyjątkowo malownicza rzeka wije się meandrami, tworząc głębokie jary i wąwozy albo też rozlewając się wzdłuż rozległych płaskich brzegów. Po drodze mijamy wspomniany wcześniej Chocim. Wędrówkę śladami bohaterów Trylogii warto zakończyć w Stanisławowie, który dziś nazywa się Iwano-Frankiwsk. W tamtejszej kolegiacie Sienkiewicz umieścił scenę mszy żałobnej, podczas której żegnano Wołodyjowskiego, zwanego Hektorem Kamienieckim.